niedziela, 6 marca 2011

wlasnie siedze w domu i zastanawiam sie wyjsc do sklepu czy nie, bo sprawdzilam pogode i jest obecnie 36 stopni, ze az sie odechciewa. jedyne co jest na plus ze wilgotnosc nie jest duza.
wczoraj pojechlismy do kina na jak zostac krolem (wszystkim polecam). to co nas tylko zdziwilo to, ze nie bylo w ogole kolejek do kas (a przeciez byla to niedziela) a kino wydawalo sie opustoszale, az zaczelismy sie zastanawiac, ze moze byl tam alarm bombowy. nic z tych rzeczy! po prostu byl mecz krykieta, wiec wszyscy zasiedli przed telewizorami. no wlasnie... niektorzy zasiedli, a inni "zastali"... ;) wygladalo to dosc komicznie, gdy przed kazdym pubem, restauracja gdzie byl wlaczony telewizor staly spore grupy osob. okazalo sie, ze ci ktorych stac siedza w srodku i popijajac trunki ogladaja mecz, a tych ktorych nie stac staja przed pubem i ogladaja przez okno ;)


P.S.
caly czas sie zastanawialam dlaczego na tym samym pietrze sa dwa mieszkania oznaczone jako nr 24 (nasze i sasiadow). jest to na tyle denerwujace, ze gdy zamawiamy cos do jedzenia, dostawa idzie zawsze pod ich drzwi. gorzej jak ich nie ma w domu, bo nikt wtedy nie skieruje jedzenia do nas, bo pomysla ze byla to pomylka. wracajac do numeru. chodzi o to, ze hindusi sa bardzo przesadni. w niektorych budynkach nie ma mieszkanie nr 13 poniewaz nikt nie chcialby kupic tego "nieszczesliwego" lokum. dlatego numeracja wyglada nastepujaco 11, 12, 14, 15 :P nie wiek kogo oni chca oszukac ale tak jest.
moja sosiadka uwaza ze jej pechowa liczba jest 23 dlatego swoje drzwi oznaczyla jako 24 ;) chociaz przy wejsci do budynku jest jak wol napisane jej nazwiso i nr 23;) no ale... tutaj nie zawsze da sie wszystko zrozumiec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz