środa, 30 marca 2011

KRYKIET


Panie i Panowie, wczoraj rozegral sie polfinalowy mecz mistrzostw swiata w krykiecie!! cala sytuacje zaostrzyl fakt, ze byl to mecz indie-pakistan! wiadomo, ze oba kraje nie palaja to siebie zbytnia sympatia.. dlatego mialo to charakter typu mecz polska-niemcy. godzina 9 wieczorem a na ulicach pustki. nie ma nawet jedenj rikszy. na promenadzie walesa sie moze z 10 osob. za to z kazdego mieszkania mozna uslyszec telewizor na full oraz okrzyki kibicow. w pobliskich slamsach przeciagneli sobie prad i zrobili cos z stylu sala telewizyjna. po srodku telewizor a na okolo ze 100 krzesel. wszyscy pokrzykiwali lub wymachiwali flagami.
najsmieszniejsze bylo to, ze wiekszosc ludzi wziela sobie wolne z tej okazji lub bez uprzedzenia nie zjawila sie w pracy. nikt sie nie przejmuje bo w koncu graja indie z pakistanem.
ja osobiscie nie bylam bardzo zainteresowana sytuacja, ale gdy ok 10.30 uslyszalam fajerwerki za oknem....wiedzialam juz kto wygral ;)

środa, 9 marca 2011

Dzis byli u mnie ponownie “spece” od internetu. Juz od 2 tygodni wysylamy reklamacje to MTL(panstwowa firma telekomunikacyjna w indiach), ze internet nie pracuje tak jak powinien. W koncu przyslali nam pana “speca”. Pan spec mial okolo 60 lat, caly byl umorusany I nie wiem czy dokladnie wiedzial po co przyszedl. Wykrecil kilka numerow z naszego telefonu I stwierdzil, ze jeszcze nas odwiedzi, ale musi sie dowiedziec wiecej na temat tego problemu. Jak przystalo na prawdziwego speca mial tez swojego “pomagiera”. Pan pomagier nosily za nim w dwoch reklamowkach narzedzia I podawal mu wedle rozkazu typu “siostro skalpel” I pan pomagier szukal w swoich reklamowkach tego o co zapytal akurat pan spec. Dzis przyszli ponownie. Akurat nie bylo K. w domu. Otworzylam drzwi nie sprawdzajac przez okienko kto przyszedl I patrze, ze to oni ponownie. Powiedzialam im, ze nie mowie po hindi, ale ze caly czas probowali cos mi wytlumaczyc (typu: “internet check, internet check” lub “no working?”) zadzwonilam do K. I dalam im sluchawke. Podobno przyszli sprawdzic lacza. Poprosili o krzeslo I gazete. (odnosnie zastosowania gazety w indiach napisze innym razem) I znikneli gdzies z moim krzeslem. Po pol godziny wrocili. Oczywiscie pierwsze co zrobilam to sprawdzilam czy zwrocili mi krzeslo;-). Obecnie pan spec I pan pomagier rozkrecaja wtyczke do gniazdka. Bardzo to zabawnie wyglada. Taka praca grupowa;-) jeden trzyma wtyczke, drugi srubokret;-) kazdy daje drugiemy cenne rady. Pan pomagier do trzymania wtyczki nawet okulary w tym celu zalozyl. NIe wiem co z tej naprawy wyniknie… ;-)

niedziela, 6 marca 2011

wlasnie siedze w domu i zastanawiam sie wyjsc do sklepu czy nie, bo sprawdzilam pogode i jest obecnie 36 stopni, ze az sie odechciewa. jedyne co jest na plus ze wilgotnosc nie jest duza.
wczoraj pojechlismy do kina na jak zostac krolem (wszystkim polecam). to co nas tylko zdziwilo to, ze nie bylo w ogole kolejek do kas (a przeciez byla to niedziela) a kino wydawalo sie opustoszale, az zaczelismy sie zastanawiac, ze moze byl tam alarm bombowy. nic z tych rzeczy! po prostu byl mecz krykieta, wiec wszyscy zasiedli przed telewizorami. no wlasnie... niektorzy zasiedli, a inni "zastali"... ;) wygladalo to dosc komicznie, gdy przed kazdym pubem, restauracja gdzie byl wlaczony telewizor staly spore grupy osob. okazalo sie, ze ci ktorych stac siedza w srodku i popijajac trunki ogladaja mecz, a tych ktorych nie stac staja przed pubem i ogladaja przez okno ;)


P.S.
caly czas sie zastanawialam dlaczego na tym samym pietrze sa dwa mieszkania oznaczone jako nr 24 (nasze i sasiadow). jest to na tyle denerwujace, ze gdy zamawiamy cos do jedzenia, dostawa idzie zawsze pod ich drzwi. gorzej jak ich nie ma w domu, bo nikt wtedy nie skieruje jedzenia do nas, bo pomysla ze byla to pomylka. wracajac do numeru. chodzi o to, ze hindusi sa bardzo przesadni. w niektorych budynkach nie ma mieszkanie nr 13 poniewaz nikt nie chcialby kupic tego "nieszczesliwego" lokum. dlatego numeracja wyglada nastepujaco 11, 12, 14, 15 :P nie wiek kogo oni chca oszukac ale tak jest.
moja sosiadka uwaza ze jej pechowa liczba jest 23 dlatego swoje drzwi oznaczyla jako 24 ;) chociaz przy wejsci do budynku jest jak wol napisane jej nazwiso i nr 23;) no ale... tutaj nie zawsze da sie wszystko zrozumiec.

środa, 2 marca 2011

Niedzielny Bombay TImes

w kazda niedziele w bombay times jest rubryka milosna ktora prowadzi Pooja Bedi. Nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby nie to ze listy sa pokroju bravo girl lub jeszcze "lepsze". A wiec poznajcie problemy milosne ludzi z indii:

list nr 1:
czesc, jestem 18letnim chlopakiem, rok temu spotkalem na zajeciach dziewczyne i wymienilismy sie numerami. Po kilku dniach zaczelismy ze soba duzo smsowac. W listopadzie spotkalismy sie wiele razy, a ja sie jej oswiadczylem. Ona powiedziala "tak" ale po tym spotkalismy sie tylko kilka razy przez jej probelmy osobiste. W ostatnim misiacu powiedziala, ze chce byc tylko przyjaciolmi. Spotkalimsy sie niedawno i trzymalismy sie za race a ona nic nie powiedziala. Nastepnego dnia wyslala mi wiadomosc nalegajac by byc tylko przyjaciolmi. Kocham ja ale nie rozumiem jej zachowania.

list nr 2:
jestem 30letnim facetem i od 3 lat jestem zakochany w muzulmance. Oboje sie kochamy i ja powiedzialem mojej rodzinie ze chcemy sie pobrac, chociaz oni sie temu sprzeciwiaja. Moi rodzice chca mnie ozenic z inna dziewczyna. Nie chcemy sie pobierac bez zgody rodzicow, ale nie mozemy takze bez siebie zyc. Prosze pomoz!

list nr 3:
mam 17 lat i jestem zakochany w 15latce od 2 lat.ale ona mnie nie kocha i chce sie skupic na swojej karierze. ale ona caly czas ze mna rozmawia. jej przyjaciele radza jej by mnie pokochala, ale ona ich nie slucha. co powinienem zrobic?


akurat w tym wydaniu nie bylo nic az tak bardzo porazajacego :) ale trzeba przyznac ze probemlemy maja "niesamowite" i jeszcze na dodatek sa one drukowane w glownym wydaniu gazety.