środa, 30 czerwca 2010

BEZROBOTNA

Od dziś jestem już bezrobotna;) dość dziwne uczucie, ale nie można go nazwać nieprzyjemnym..:P ostatni dzień w pracy przebiegł dość sprawnie, tyle że nie miałam wielkiej motywacji do pracy, a było zakończenie miesiąca...
Teraz czas by zająć się trochę wyjazdem, bo wcześniej nie miałam jakoś do tego głowy. Od jutra mam zamiar spotykać się intensywnie ze znajomymi, by naładować sobie baterie na najbliższy czas:)

środa, 23 czerwca 2010

3 tygodnie

tak za 3 tygodnie wyjeżdżam. wszystko staje się coraz bardziej realne. trochę się cieszę trochę się boję. najgorsze wydają mi się te upały oraz duża wilgotność. porónując pogodę tu i tam, nie wiem czy śmiać się czy płakać. Niby fajnie, bo tu jest obecnie chłodno, ale za gorąco to też niedobrze. mieliśmy tego przykład około 2 tygodnie temu, gdy wszyscy narzekali na panujący upał. ale pożyjemy zobaczymy ;)

poniedziałek, 21 czerwca 2010

PRZYGOTOWANIA

o tak! przygotowania czas zacząć, tylko sama nie wiem od czego. wydaje mi się, że wszystko co potrzebne już mam. jeszcze tylko muszę iść do mistrza B, po więcej zdjęć paszportowych ;)
tam podobno do każdego formularza trzeba dać zdjęcie, tym bardziej, że zaraz po przyjeździe czeka mnie przedłużanie wizy... mój jedyny problem to prezent dla jego rodziny. nie mam pojęcia co wypada dać. w polsce sprawa jest prosta, butelka czegoś mocniejszego i po kłopocie, a tam to już nie bardzo .... ;) jeżeli macie jakiś pomysł to czekam na emaila ;)

wtorek, 15 czerwca 2010

WIZA

Postanowiłam, że zacznę pisać tego bloga od momentu starania się o wizę. No i stało się.. Pojechałam w poniedziałek z rana na Rejtana, by odwiedzić bardzo "reprezentacyjną" ambasadę Indii ;) Stary blok, a na prawie każdym piętrze inna ambasada :) Byłam już 8.05 a i tak napotkałam już na krótką kolejkę. Na szczęście nie tak dużą jaką zobaczyłam po wyjściu z ich korytarzowego "biura" ;)
Wszystko odbywa się bardzo zabawnie jak dla mnie. Ludzie siedzą w małym pomieszczeniu, zaraz po wyjściu z windy. Od ich biura odgradzają nas szklane drzwi (przez, które oczywiście nic "nie słychac :P ), którymi zarządza pewien pan z ambasady ;) W/w pan również zatwierdza innym wizy, a wszystko notuje miłą pani- dla odmiany polka.
Mnie poprosił do środka, gdy jeszcze inna osoba nadal tam przebywała, dlatego moje dokumenty zostały zweryfikowane "w powietrzu";) Ale wszystko zostało pomyślnie zatwierdzone :)
Równy miesiąc i przeprowadzka :)