środa, 1 grudnia 2010

Goaaaa!


wrocilismy z goa :) bylo swietnie :) najbardziej podobalo mi sie to ze jest tam tak zielono, niebo jest blekitne, a morze nie smierdzi :) w porownaniu z bombajem jest tam jak w niebie :) pierwsze co nam sie rzucilo w oczy zaraz po przylocie, ze nie ma tam tak duzej ilosci samochodow, a co za czym idzie na ulicy da sie porozmawiac, ludzie nie trabia caly czas. miasteczka sa jak cywilizowana dzungla. pelno drzew WSZEDZIE!
tak troche tam po wiejsku ale podobalo sie nam, bardzo!
bylismy tam tylko kilka dni dlatego przyznam sie ze nie zwiedzalam, licze ze pojedziemy tam ponownie. czas wypelnilo mi slodkie robienie nic, plywanie, skutery wodne i... oczywiscie jedzenie ;) trzeba przyznac ze owoce morza przygotowane na goa sa nie z tej ziemi :) tak sie objadlam ze dostalam przez to dodatowych kilogramow ;)
caly pobyt uplynal bardzo spokojnie, bez zadnych niespodziewanych zwrotow akcji.
lot na goa byl na czas /co nie jest tu czestym zjawiskiem/, transport z hotelu juz na nas czekal/co tez nie jest czeste/, a pobyt w resorcie byl cudowny...ALE!
no wlasnie ALE nic nie moze byc, az tak piekne i proste, w koncu to indie ;)
wszystko zaczelo sie na lotnisku. nadalismy bagaz i wszystko bylo ok, ale na kontroli osobistej zostalismy zatrzymani, a wszystko przez BRELOCZEK do kluczykow od samochodu! wydaje sie niewiarygodne, ale tak!
K. zapomnial wyjac z kieszeni kluczykow no i dawaj, bramka zaczela piszczec, wykrywacz metali tez piszczal to poprosili go o wyjecie tego co ma w kieszeni. jak to indiance zobaczyli to omalo nie zemdleli.. :P chyba dawno sie na tym lotnisku nic nie dzialo bo zlecieli sie prawie wszyscy. to co karim wyjal z kieszeni to wspominane kluczyki z breloczkiem. nic nie bylo w tym specjalnego, gdyby breloczek nie mial ksztaltu pocisku, a my zostalismy posadzeni o probe przewiezienia amunicji!!!!!
zostalismy zatrzymani na lotnisku i kolejno pytania. skad jestemy, co tu robilismy, gdzie jedziemy, czym sie zajmujemy i takie tam. no i skad my to mamy! a mam to od mojej najukochanszej siostry :P chociaz probowalam wytlumaczyc straznikom ze jest to forma reklamy jakiejs firmy i nie jest to prawdziwy pocisk, nie szlo im to zrozumiec. stwierdzili ze wyglada on bardzo wiarygodnie! straznik wezwal swojego szefa, szef swojego szefa i tak wkolko;) niesamowite do czego prowadzi ich glupota. w koncu skonczylo sie konfiskata breloczka a nas po sprawdzeniu naszej histori paszportowej puscili na poklad samolotu. 20 minut dluzej i nie wyrobilibysmy sie na samolot!
teraz wiem o co chodzi w hasle promujacym turystyke w indiach "INCREDIBLE INDIA" ;)
zdjecia tutaj kliknij tutaj

1 komentarz:

  1. Bahahhaah! Jedna mała atrapka napoju, a ile radości :D Przesłałabyś trochę więcej zdjęć z Goa, ale takich z waszymi twarzyczkami (nie mów, że nie masz, bo zatłukę) :D
    ~ Ajwi

    OdpowiedzUsuń